poniedziałek, 2 lipca 2012

Stuletnie jaja - przepis prawdziwy. Dziwne jedzenie z Chin

Stuletnie jaja - przepis prawdziwy.  Dlaczego tak piszę? Bo na większości portali kulinarnych mylone są z jajami marmurkowymi zwanymi inaczej herbacianymi. Wiadomo jak to się dzieje, ktoś napisał błędnie, a inni go kopiują;) Od kogo się zaczęło nie wiem, ale już teraz nie dacie się zwieść "znawcom".

Tak wyglądają stuletnie jaja 皮蛋 pídàn ( spotkałam też nazwę tysiącletnie jaja oraz wiekowe jaja):

 worldfoodieguide.com

Stuletnie jaja są daniem tradycyjnej kuchni chińskiej (znane zarówno mieszkańcom wiosek jak i wielkich miast). Są to po prostu kacze jaja na twardo, prawie;) Przepis: wkładamy jajka do metalowego pojemnika z  gliną zmieszaną z niegaszonym wapnem, solą , listkami herbaty oraz łuskami ryżu i kawałkami słomy ryżowej. Szczelnie zamykany i odstawiany na okres około stu dni. Podczas procesu gaszenia wapna jajka się gotują;). Twarda skorupka oblepiająca jajka zabezpiecza je przed zepsuciem. Poniżej jajko wyciągnięte z pojemnika i obierane:
  highlowfooddrink.com
Tak przygotowane jajka podaje się jako zimną zakąskę z sosem sojowym, octem winnym lub imbirem.

  mabelabelita.xanga.com

Jajka marmurkowe bardzo lubię=> przepis już podawałam KLIK , tych jeszcze nie jadłam, i mimo obiekcji zamierzam spróbować. Czy to najdziwniejsze jedzenie z Chin? Nie. Poszukamy najdziwniejszego?

 openingceremony.us

 A Wy spróbowalibyście ich?

27 komentarzy:

  1. Słyszałam o nich. Jednak pod względem jedzenia jestem wybredna- chyba by mi nie przeszły przez gardło. Tak myślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smakują jak gotowane z mocnym akcentem oliwek

      Usuń
  2. Nieźle wyglądają - kojarzą mi się z jakąś odjechaną biżuterią ;)
    Nigdy nie jadałam - może kiedyś ...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja już próbowałam^^ są specyficzne w smaku, ale całkiem niezłe ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. nie próbowałam tego, jakoś nieziemsko wygląda:DDD

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o nich od kuzyna. Jadł i polecał. Z chęcią bym spróbowała. Asia, może się zbierzemy i uwarzymy takie jajca? ;)
    Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he najpierw musicie je zakopać w ziemi na około 2-tygodnie i wtedy je gotowac jak poczujecie uwierzcie napewno nie zjecie

      Usuń
  6. Ja bym się chyba nie odważyła, doskonale rozumiem teraz obiekcje obcokrajowców przed naszymi kiszonkami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam kiszonki..Obcorajowcy dlatego nie tkną naszych kiszonek, powieważ w ich dosłowynym tłumaczniu kiszony znaczy zepsuty ;)

      Usuń
  7. Z całym szacunkiem dla chińskich tradycji, ale w życiu bym tego do ust nie wzięła, a wyglądem to już w ogóle mnie odstraszają:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham eksperymenty, szanuję kulturę, ale NIE :)

    OdpowiedzUsuń
  9. He he mój mąż je spróbował ja oczywiscie je nie spróbowałam ale powiedział ze nic nie straciłam jest to ochydne!!!i ten zapaszek fujjj...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja sie nie uprzedzam :) w wielu Panstwach nasz bigosik czy ogoreczki kiszone uwazaja za zepsute jedzenie:P wiec czemu nie sprobowac jaj:P

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam kosztowac roznych roznosci ale to nie wyglada zachecajaco.
    podziekuje chyba :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jadłam i zjem jeszcze nie raz bo bardzo mi smakowały :-) I nie przesadzajmy, widziałam w polskiej kuchni gorzej wyglądające potrawy... (salceson? fuj!)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałem o tym jeszcze :) Ale zapraszam na blog gdzie jest kilka takich potraw dziwnych http://dziwnejedzenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. piękny i jakże kulinarnie różnorodny jest ten nasz świat :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakby ktoś je zje przede mną i nie zatruje się to może kiedyś je spróbuję;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro może być fiński łosoś zakopany w ziemi, to czemu nie stuletnie jaja? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jadłam je tydzień temu - całkiem niezłe. Dobrze, że przed konsumpcją nie wiedziałam jak to się robi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zajebiscie one wygladaja. Jak jakies zelki jutro odc w galileo zobacze co yo je o to ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Co to je o to*:»

    OdpowiedzUsuń
  20. Jadłam je w Czechach w chińskiej knajpie,drogie i żadna rewelacja....smak mają dość dziwny,ostro-zbukowaty :-) ,da sie zjesc tylko kawalek i to tylko z sosem...mi nie przypadly do gustu,zachwytow nie bylo ale inne jedzonko....mniam :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. w Warszawie, w chińskiej restauracji nieopodal dworca centralnego, można takiego skosztować w cenie ok. 7- 8 zł. zapach nie odstrasza, ale w smaku żadna rewelacja. spróbowałam, bo czytałam w książce o tym przysmaku jednej z bohaterek. niestety, mnie nie zachwyciły.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czy orientujesz się w jakich proporcjach należy zmieszać glinę i wapno?

    OdpowiedzUsuń
  23. Nigdy nie jadlem, aczkolwiek bardzo bym chcial sprobowac :) Lubie nowe smaki i czuje, ze ten bylby jednym z ciekawszych, ktore w zyciu jadlem :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jadłem kiedyś takie w restauracji Shaghaj na Marszałkowskiej. Rewelacja.
    Jak wymyślę skąd wziąć łuski i słomę ryżową to uruchamiam produkcję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, za pozostawione słowa i uwagę jaką poświeciłaś/eś moim literkom i reszcie;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...